Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kultura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kultura. Pokaż wszystkie posty

sobota, 1 marca 2014

Różnice, które zauważyłam po przyjeździe do Stanów, cz. 2.

Postanowiłam dodać kolejną część "różnic" dzięki waszym komentarzom. Jeśli jest coś co chcielibyście wiedzieć, albo chcielibyście abym o czymś napisała na blogu, śmiało dajcie mi znać w komentarzach, jestem otwarta na wszelkie sugestie, bo przecież ten blog jest dla Was. Chcę Wam tez podziękować za "lajki", za odwiedziny i komentarze. Mam również nadzieję, że zainteresowanie powoli będzie sobie wzrastać :)

1. Układ pomieszczeń.
W typowym amerykańskim domu układ pomieszczeń jest podporządkowany jednemu wzorowi. Mnie się on bardzo podoba. Oczywiście na pewno są inne rozmieszczenia pokoi, ale odnoszę wrażenie, że ten to jest taki podstawowy. Wracając, kuchnia jest połączona z salonem, bądź przedzielona ścianą, generalnie zawsze jest ona obok bardzo dużego salonu. Do pokoi i sypialni prowadzi korytarz i są one rozmieszone w jednym skupisku pokoi, więc można powiedzieć, ze są dwie strefy: kuchnia, salon, jadalnia i pokoje, łazienki, sypialnie. Mnie się ten układ podoba. Jeśli chcemy odpocząć to idziemy do pokoju i hałasy z domu do nas nie docierają.
W przypadku domów piętrowych sypialnie są zazwyczaj na górnym piętrze, a kuchnia i salon na dole.
(minimalisty.com)
Udało mi się znaleźć plan podobny do opisu. Aby dokładnie sie przyjrzeć musicie powiększyć obrazek. Jeszcze jedna rzecz. W amerykańskich domach również popularne są nawet jakby osobne małe pokoje na ubrania. Czasami jest to rozsuwana szafa a czasami własnie taki pokój. Powyższy plan jest całkiem fajny, podobał by mi się taki dom, wydaje się duży a w szczególności kuchnia! Uwielbiam duże kuchnie!

2. Kominek.
Jest zawsze w salonie. Jeszcze nie widziałam domu na sprzedaż (przeglądam sobie strony real estate z ciekawości) aby nie było kominka. Jest on wbudowany w ścianę i jest otwarty, w Polsce popularne sa kominki taki postawiane, kupuje się je i montuje kiedy chce, w USA sa one od nowości domu, są bardzo ładne obłożone kamieniem i jest na nie mnóstwo pomysłów. Kolejna rzecz, którą bardzo lubię w amerykańskich domach.

3. Domy budowane ze sklejki.

Udało mi się zrobić zdjęcie budowy, chyba jakieś bloki mieszkalne. Jak widać są budowane z drewna. I jakby sie przyjrzeć materiałom to rzeczywiście jest to sklejka! Ściany w domach są miękkie, można z łatwością wbić w nie szpilkę, są głuche jak się w nie uderzy i niestety nietrwałe. Łatwo przez nie słychać rozmowy i łatwo je rozwalić kopnięciem :D Na pewno natknęliście się kiedyś na film, ale jakiś głupkowaty filmik nakręcony przez amerykanów, gdzie z łatwością rozwalają ścianę kopnięciem bądź pięścią.

4. Parkowanie samochodu na ulicy obok domu.
Kiedy tu przyjechałam rzuciło mi się to w oczy. Wiem, że w Polsce tez tak czasami jest, ale tutaj w związku z tym, że Amerykanin posiada dwa lub więcej samochodów to mogą się one nie mieścić nawet na podwórku. Są z reszta na to dobre warunki. Ulice są na prawdę bardzo szerokie i nawet jeśli po obu stronach stanie równolegle zaparkowany samochód to i tak pozostaje wystarczająco miejsca dla ruchu drogowego. Poza tym, jeśli żyjemy na normalnym osiedlu (nie mówię tu o niebezpiecznych dzielnicach, albo miastach gdzie przestępczość jest na prawdę wysoka) nie musimy się obawiać, że ktoś porysuje nam samochód, pomaluje czy ukradnie. Tutaj listonosz zostawia przesyłkę pod drzwiami i nikt nam jej nie zwinie. Tak samo, czasami bardzo ważne dokumenty są przesyłane pocztą a wiadomo nam już, że skrzynki pocztowe nie maja kluczyka, hasła, kłódki.

5. Prawie całkowity brak rowerzystów, przechodniów - jedynie kolarze, sportowcy.
Tak, w Ameryce rządzi samochód. Tu gdzie ja mieszkam na prawdę przechodzień jest rzadkością. Głównie są to ludzie, którzy uprawiają sport, kolarze, biegacze. Jednak z czasem wcale sie temu nie dziwę, gdyż odległości sa tu ogromne i nie da się funkcjonować w USA bez samochodu, do tego wiadomo, wszystkim się zawsze spieszy. Kiedy tu przyjechałam i wyszłam trochę pospacerować to na prawdę czułam sie dziwnie, bo było tak pusto! Jednak w dużym mieście sprawy maja się inaczej faktu tego, że nie ma miejsca na auto a ludzie dojeżdżając tam pociągiem.

6. Życzliwość ludzi, otwartość.
Zawsze i wszędzie kiedy zaczynamy rozmowę pada pytanie "Jak się masz?", kiedy idziemy na spacer obcy ludzie się z nami witają, kiedy idziemy do jakiegokolwiek sklepu, korzystamy z jakiś usług i gdy np. jest sytuacja, że musimy na cos chwilkę poczekać zawsze prowadzimy ze sprzedawca pogawędkę. Tak, podoba mi sie otwartość amerykanów, sama tez powoli się na to otwieram, to jest dobry nawyk tym bardziej, ze należę raczej do osób nieśmiałych, nieufnych czy powściągliwych. Jednak, powiem szczerze, ze w niektórych sytuacjach ta uprzejmość jest udawana i da sie to wyczuć, ale w większości przypadków jest to bardzo miłe i jakakolwiek "spina" znika :)

7. Reklamy w telewizji.
Narzekacie na reklamy na TVN'ie czy Polsacie? Lepiej im podziękujcie, że jest ich tak mało! Ja telewizje oglądam tylko kiedy muszę (rozumiecie, igrzyska olimpijskie). Wiodące kanały puszczają reklamy co 10-15 min. Jest to bardzo irytujące. Nawet podczas igrzysk było ich za dużo jak dla mnie, a marudą nie jestem na co dzień! Jeden jedyny raz udało mi się obejrzeć stary film typu western, praktycznie bez reklam, ale to była typowa stacja z filmami.

8. Flagi USA przy domach.
Uwielbiam patriotyzm amerykanów. Wywieszają flagi w zwykły dzień, nie od święta, czasami wiszą cały rok, albo mniejsze flagi są wbite przed dom w doniczkach. Kochają swój kraj i m.in. pokazują to w ten sposób. Szkoda, ze w Polsce tak nie jest. Pewnie gdyby ktoś wywiesił flagę ot tak, ludzie zaczęliby się zastanawiać czy przypadkiem nie jest jakieś święto. Jeśli jesteśmy przy flagach wspomnę również o prawie. Prawo jest święte. Nawet, jeśli tyczy się małej rzeczy typu "nie wchodzić na teren przy rzece - zabronione przez prawo" amerykanie traktują tą frazę bardzo poważnie i rzeczywiście zauważyłam, że wszędzie jest porządek! Wszystko pięknie funkcjonuje, bo każdy przestrzega zasad. Przepraszam, wiadomo, ze wszędzie trafi sie ktoś kto je łamie, ale jest to mniejszość bynajmniej gdzie ja mieszkam. Są miasta i dzielnice to oczywiste.

9. Urzędy.
Ostatnia rzecz. Nie jest różnica to, ze sa kolejki, bo tu w południowej Californii są one ogromne! NA pewno większe niz w innych miejscach. Kolejka w DMV (tam gdzie wyrabiamy prawo jazdy, ubezpieczamy samochód itp.) ciągnęła sie przez cały parking nie inaczej było z kolejką do urzędu, takiego ogólnego, ale co podobało mi sie najbardziej i co mogę nazwać różnicą? Otóż ten panujący tu porządek. Bierzemy numerek i ustawiamy sie w kolejce, zdarza sie że staniemy w zlej kolejce, ze maszyna źle wygeneruje nam numerek, nie ma sie czego obawiać, jest ochroniarz, on nam wszytko wytłumaczy i pokieruje w odpowiednie miejsce. Do tego pan ochroniarz jest bardzo, że tak powiem... konkretny. Nie bawi sie z rożnymi delikwentami. Powie raz " proszę się zatrzymać; proszę krok w tył" uprzejmie, ale stanowczo, jeśli jednak będziemy chcieli zadać pytanie lub podejść bliżej kiedy uprzednio zostaliśmy poinformowani o tym, ze mamy poczekać na swoja kolej cierpliwie to pan ochroniarz nie jest już taki miły. Byłam już raz w centrum takiej sytuacji gdzie ktoś prowadził taka niepotrzebna dyskusje z ochroniarzem i powiem szczerze, że bałam sie trochę o swoje zdrowie, gdyż akurat stałam pomiędzy dyskutującym a ochroną. NA szczęście wszystko skończyło sie dobrze :)

Tak to własnie wygląda z mojego punktu widzenia :)
Pozdrawiam Was serdecznie z deszczowej (?) i burzowej (?) Californii!

środa, 10 kwietnia 2013

Operacje plastyczne w Korei.

Ostatnio bardzo głośno jest o operacjach plastycznych w Korei. Coraz częściej w internecie napotykam sie na przeróżne artykuły, albo wpisy na blogach. Ostatnio widziałam program w telewizji na TTV, tj. seria programów zatytułowana "Obsesje", o operacjach plastycznych w Korei. Już nawet połowa populacji decyduje sie na taki zabieg.

Link do jednego z artykułów(zdjęcia)

Ale dlaczego? No tak, medycyna rozwinęła się na na taki poziom, ze wykonanie większości operacji nie jest żadnym problemem. Pacjenci nie boją się powikłań. Wystarczy włożyć w to trochę pieniędzy i można całkowicie odmienić sobie życie.
Powodem do takich operacji jest też fakt, ze ciężko jest Koreańczykom znaleźć pracę. W dzisiejszych czasach juz nawet zdolności nie sa tak ważne jak wygląd. Pacjenci, którzy przeszli operację chwalą się lepszym życiem zawodowym jak i towarzyskim. Powstał równiez program w Korei, gdzie zgłasza się pewna ilośc osób i jest przeprowadzany casting na antenie. Jurorzy to lekarze, którzy wybierają powiedzmy ok. 50 osób i zwycięzcy maja zafundowaną operacje. Oczywiście liczy sie dobra argumentacja problemu a nie jakieś "bo ja chcę" :) Program jest na tyle popularny, ze wyszło juz kilka serii.

Kolejna seria zdjęć

Ja... trochę się boję. Jak tak dalej pójdzie to naturalność juz w ogóle zniknie ze słownika. Przykro by było patrzec na swiat i ludzi, gdzie połowa z nich wygląda zupełnie nienaturalnie, czasami na prawdę plastikowo. Mam tylko nadzieję, że swiat nie popadnie w totalna obsesje i bedzie potrafił zachować należyty umiar w tych operacjach, bo przecież nie ma nic piękniejszego jak naturalność.

niedziela, 7 kwietnia 2013

Chindogu

Dzisiaj o czymś dziwacznym, ale za to przydatnym. Chindogu. Japońskie wynalazki. Dla jednych mogą urozmaicić życie, dla drugich mogą być bezużytecznymi śmieciami. Jeśli chodzi o mnie, połowa ze znalezionych wynalazków mogła by być uznana jako użyteczna.
Aby coś mogło być zaliczone jako chindogu nie może być opatentowane, sprzedawane i musi mieć charakter codzienny. Szkoda, że niektórych rzeczy nie można łatwo kupić, bo na prawdę by sie przydały.
Przedstawię kilka śmiesznych, ale moim zdaniem użytecznych wynalazków:
Masło w sztyfcie. Oj to by sie przydało. W koncu pieknie posmarowana kromka :P
Jak widać. Nie marnujemy czasu i chroniąc sie przed deszczem zbieramy deszczówkę. A potem podlejemy nasze kwiatki w domu. Jak oszczędnie i ekologicznie!
I w koncu nie będziemy sie męczyć z zakupami!
Na pewno wygodniejsze niż zakładanie przeciwdeszczowej peleryny ;)
No dobrze, moze nie jest pierwszej przydatności, ale dla singli na pewno wygodna opcja ;)
Cos na zmylenie z tropu ;)

Pomysły ciekawe i zabawne. No i oczywiście - dziwaczne jak to z Japonia bywa.
Więcej bardziej dziwacznych pomysłów można bardzo łatwo znaleźć w internecie :)